377. Koniec roku...kolejna wymowka do chudniecia, przemyslen i podsumowan. A skoro juz przy tym jestesmy, to chcialabym napisac, byc moze po to, zeby sama sie przekonac o prawdziwosci tych slow, ze NIE BEDZIEMY ANI USZCZESLIWIAC NA SILE. Ani ona siebie tez uszczesliwiac nie bedzie. Wszak teraz mam morze mozliwosci, czyz to nie piekne? Wszystko przed nami, nie?
rainy-day 2011-12-31 00:05:57
skomentuj (1)
376. Nie od dzis...wiadomo, ze kobiecie nie dogodzi. Z zle i bez niedobrze. Ciezko sie pozbierac, mimo wszystko.
Moglabym smialo pisac scenariusze do babskich filmow, byl sukces, byla porazka, byl chlopak, byla inna, pojawil sie nastepny, zniknal (obym nie wywolala wilka z lasu!). Wszystko juz bylo.
Nic mnie nie cieszy. Zakupy, nowa praca, nowi ludzie, nowe studia. Stare hobby, starzy znajomi, stare zwyczaje. Nic.
Jesien.
rainy-day 2011-10-07 23:38:26
skomentuj (0)
375. I co ja...robie z nim, uuu, skoro on mnie nie chce?
rainy-day 2011-05-03 21:10:17
skomentuj (0)
374. I feel so...fucking incomplete.
Tak strasznie, strasznie, STRASZNIE mi czegos brakuje. Czulosci, pewnosci, z a i n t e r e s o w a n i a.
Poczulam coroczna magie swiat. Chciaz w tym roku objawia sie nieco inaczej.
rainy-day 2010-12-19 22:38:32
skomentuj (0)
373. Zimowa handra...staje sie nie do zniesienia. O ile, na szczescie, jesienna mnie niemdopadla, o tyle zimowa atakuje ze zdwojona moca.Mam jakies ataki chorych paranoi : ciagle sie czegos boje, martwie sie, doszukuje problemow. Ta atmosfera mocno sie przyczynia do powstawania lysiny na mojej juz niemalze lysej czaszce. Zamiast spac na lozku, przerzycilam sie na szpilki. Przeciez to takie wygodne.Musze sie ogarnac, bozwariuje.Wkurwia mnie, ze ze wszystkim musze radzic sobie sama. Mam nadzieje, ze to mnie niemzabije, a wzmocni.
rainy-day 2010-12-10 12:31:37
skomentuj (0)
372. Dzisiejsze...schizy przerosly same siebie. Przerosly mnie, co gorsza. To nie moze sie powtorzyc.
Chociaz tyle, ze wreszcie czuje silne ramie obok mnie.
Ide po herbate.
rainy-day 2010-11-29 15:04:54
skomentuj (0)
371. Wraz z...450 ml krwi oddanej oczywiscie w szczytnym celu, uplynelo ze mnie zycie. Zwiazalam sie z kims, kto na sile usiluje udowodnic swje apantoflarstwo, tudziez z cholernym hipokryta, ktory ma w dupie moje zdanie. Z ktorej strony nie patrzec, zle.
O demiurgu, co za dzien.
W glosnikach Edith Piaf wyje game. Jak ja lubie, dzis jej nie idzie.
Z miesiaca na miesiac, paradoksalnie, zamiast coraz bardziej poznawac ludzi z grupy, ja sie alienuje. Nie pasuje do tego swiata. Ktos zrobil sobie ogromny zarcik wpychajac moj umysl do gowniarskiego ciala. Jakbym nie mogla urodzic sie 60 letnia, dojrzala kobieta, aby bezkarnie i z mniejsza trudnoscia wsrod teoretycznych rowiesnikow przebywac, wymieniac poglady, bron moze krzyza nie bronic.
Po drodze zgubilam tez motywacje do czegokolwiek. Kurwa kurwa.
rainy-day 2010-11-08 23:05:31
skomentuj (0)